Pozew zbiorowy

Jedną z ważniejszych rzeczy jakie chciałbym uzyskać publikując informacje na tej stronie jest zebranie grupy osób, która zdecydują się na uczestnictwo w pozwie zbiorowym prowadzonym przez kancelarię prawną wobec Banku Millennium. Przekazanie podstawowych wiadomości i informowanie o podejmowanych działaniach.
Dopisek: pozew został złożony w sądzie. Aktualnie do procesu przeciwko Bankowi Millennium dołączyło 2900 osób.

Wystosowaliśmy zapytanie ofertowe do kilkunastu największych kancelarii prawnych w Polsce.
Po otrzymaniu odpowiedzi, ocenie, porównaniu podejścia do sprawy i kosztów wybraliśmy na naszego reprezentanta kancelarię Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy Sp. K..
21 stycznia 2014 roku została ustalona ostateczna forma umowy i koszty pozwu dla każdego uczestnika.
Dopisek: 13 czerwca 2014r. pozew został złożony w sądzie.

Osoby zainteresowane proszę o kontakt oraz o rejestrację na tym blogu.
W odpowiedzi zostanie udzielona informacja jak przekazać dane do Kancelarii.

Zapraszam o nawiązania kontaktu – prawdopodobnie do końca 2014r. zostanie ogłoszony przez sąd termin zakończenia przyjmowania członków pozwu. A na skompletowanie dokumentacji potrzeba nieco czasu.

274 odpowiedzi na „Pozew zbiorowy

  1. arturk pisze:

    Witam,
    na forum kancelarii toczy się dyskusja na temat ubezpieczenia niskiego wkładu własnego UNWW. Przyznam się szczerze, nie do końca to rozumiem. Chciałbym zapytać wprost – czy można się także ubiegać o zwrot tego ubezpieczenia niezależnie od tego czy po zmianie warunków kredytowania po wygranym procesie wkład własny nie będzie stanowił 20%? Czy wprowadzenie tej klauzuli jest legalne? Jedna z osób tam wypowiadających się odmówiła zapłacenia ubezpieczenia i bank to przyjął bez konsekwencji – nic z tego nie rozumiem.
    Pozdrawiam

  2. Piotrek W. pisze:

    Witam,

    Mam pytanie odnośnie pozwu. Klauzule, o które się rozchodzi, na stronie kancelarii wyglądają tak jak poniżej. Dodatkowo, nie wiadomo w których paragrafach są zawarte:

    1. „Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.”
    2. „W przypadku kredytu indeksowanego kursem waluty obcej kwota raty spłaty obliczona jest według kursu sprzedaży dewiz, obowiązującego w Banku na podstawie obowiązującej w Banku Tabeli Kursów Walut Obcych z dnia spłaty.”

    Niestety nie odpowiada to do końca temu co jest napisane w FAQ, albo źle czytam. Punkt 1 w FAQ się zgadza, ale punkt 2 już nie:

    1. Paragraf 2, punkt 2: „Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.„.

    2. I przez analogię paragraf 7, punkt 1: „Kredytobiorca zobowiązuje się spłacić kwotę kredytu w CHF/USD/EUR ustaloną zgodnie z par 2 w złotych polskich, z zastosowaniem kursu sprzedaży CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu, zgodnie z Tabelą Kursów Walut Obcych Banku Millennium SA.„.

    Moja umowa z bankiem ma co prawda pierwszą część paragrafu 2, pkt. 2 taką samą, ale dodatkowo jest napisane: „Po uruchomieniu kredytu lub pierwszej transzy kredytu wypłacanego w transzach Bank wysyła do Kredytobiorcy pismo informujące o wysokości pierwszej raty kredytu, kwocie w CHF oraz jego równowartości w PLN zgodnie z kursem kupna CHF według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu/transzy, przy czym zmiany kursów walut w trakcie okresu kredytowania mają wpływ na wysokość kwoty zaciągniętego kredytu oraz raty kapitałowo odsetkowej”.

    Po mojemu dalsza część mojego paragrafu nie jest objęta pozwem. Czy możecie napisać jak wygląda dalsza część waszego pkt 2 ?

    Czy ktoś wie który paragraf i jaki punkt przedstawia pozew nr 2 ?

    Pozdrawiam
    Piotrek

    • piotrwk pisze:

      Technicznie nie jest istotne gdzie w umowie są zastosowane klauzule, ważne że są. Ale jako że bank posługiwał się jednym szablonem to większość ma je umiejscowione tak jak Pan.
      Jeśli nie jest Pan pewny czy umowa nadaje się do pozwu to proszę wysłać zapytanie do Kancelarii (ze skanem umowy oczywiście, pełnym). Po analizie dostanie Pan odpowiedz i instrukcję co dalej.

  3. celia19 pisze:

    Witam!
    Czy można jeszcze dołączyć do pozwu? trochę przespałam temat…

    • piotrwk pisze:

      Tak.
      Do czasu przyjęcia ostatecznego składu Grupy przez sąd. Myślę, że to jeszcze 2-3 miesiące aż sąd ogłosi zamknięcie listy powodów.
      Ale proszę pamiętać, że podpisywanie dokumentów współpracy z Kancelarią, Rzecznikiem i złożenie dokumentów chwilę trwa, więc trzeba mieć zapas czasowy.

  4. celia19 pisze:

    super – dziękuje za szybką odp. jakie są koszty przystąpienia na chwilę obecną?
    czy w tym temacie mam się już kontaktować z kancelarią?

  5. piotrwk pisze:

    Pierwsza wpłata wynosi 500 zł brutto plus 250 zł brutto na dodatkowe koszty związane z pozwem. Po ustaleniu przez sąd składu Grupy, zostaną one rozliczone fakturami korygującymi.
    Dopłata po wygraniu sprawy prawomocnym wyrokiem: 500 zł brutto.
    Wszystko jest w FAQ.

  6. anszaf79 pisze:

    Witam, czy mozna jeszcze dołączyć do pozwu? Bardzo prosze o odpowiedz. Dzięki

  7. marcinp2222 pisze:

    Witam,
    Mam pytanko czy osoby z takimi klauzulami jak Pan Piotr W:

    1. Paragraf 2, punkt 2: „Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy.„.

    2. I przez analogię paragraf 7, punkt 1: „Kredytobiorca zobowiązuje się spłacić kwotę kredytu w CHF/USD/EUR ustaloną zgodnie z par 2 w złotych polskich, z zastosowaniem kursu sprzedaży CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu, zgodnie z Tabelą Kursów Walut Obcych Banku Millennium SA.„.

    mogą przystąpić do pozwu zbiorowego czy ta inna klauzula wyklucza wejście do grupy.
    Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam,
    Marcin

  8. piotrwk pisze:

    Można. Proszę wysłać do mnie imię, nazwisko i jeśli się posiada adres konta na gmail.com – ułatwi to dostęp do grupy mailowej, na której wymieniamy doświadczenia.

    UNWW nie ma nic wspólnego z pozwem zbiorowym. Z dokładnością do tego, że po wygraniu pozwu zbiorowego problem UNWW przestanie istnieć.

  9. celia19 pisze:

    Witam!
    mam jeszcze pytanie odnośnie wezwania do zapłaty. Póki co wysłałam dokumenty do kancelarii i dokonałam przelewu odp. kwoty. Kiedy powinnam przeliczyć ile Bank jest mi winien z tyt. nadpłaconych odsetek i złożyć ten dok. w Banku? dopiero po wygranej sprawie, czy już teraz?

  10. kaar pisze:

    Witam,
    Czy poniższy zapis wyklucza możliwość przystąpienia do pozwu, jeżeli oprócz klauzul zawartych w pozwie zbiorowym mam dodatkową klauzulę w następującym brzmieniu (dodaną w aneksie do umowy kredytowej, w którym niestety była też zmiana dotycząca UNWW z InterRisk na na TU współpracujące z Bankiem):

    „Kurs wymiany walut obcych, na podstawie którego przeliczane są na złote polskie zobowiązania Kredytobiorcy wyrażone w walucie obcej, podawany jest w Tabeli Kursów Walut Obcych Banku. Podstawą do ustalenia kursów kupna i sprzedaży zawartych w Tabeli Kursów Walut Obcych Banku jest kurs bazowy, stanowiący średnią arytmetyczną z ofert kupna i ofert sprzedaży tej waluty oferowanych przez profesjonalnych uczestników rynku walutowego i podanych na stronie serwisu Reuters w chwili tworzenia Tabeli Kursów Walut Obcych. Wartość kursu kupna i wartość kursu sprzedaży z Tabeli Kursów Walut Obcych mogą odbiegać od kursu bazowego o nie więcej niż 10%.
    Tabela Kursów Walut Obcych tworzona jest przynajmniej raz dziennie każdego dnia roboczego. (…) Tabela Kursów Walut Obcych publikowana jest każdorazowo na stronie Banku.”

    Dalej jest o tym, że w przypadku gdy Tabela jest tworzona dwukrotnie danego dnia to przyjmowany jest kurs sprzedaży dewiz najkorzystniejszy dla Kredytobiorcy ?

  11. arturk pisze:

    Mam pytanie do Pana Piotra Walaszczyka – ubiegam się o zwrot UNWW od BM za rok 2010 – napisałem do arbitrażu w tej sprawie i czekam na odpowiedz, opłaciłem już tez UNMM za 2013. Czy jeśli BM postąpi jak dotychczas tzn. odda składkę w zamian za podpisanie aneksu z prowizja, a ja się od tego odwołam i odzyskam składkę mając ubezpieczony kolejny okres czyli obecny od 2013 roku to czy BM spodziewając się podobnego ruchu po ubezpieczeniu kolejnego okresu tj 2016 będzie mnie zmuszać do podpisania jakiegoś aneksu w którym w pokrętny sposób odzyska pieniądze, które ja wcześniej odzyskałem od BM????
    Było to wielokrotnie opisywane jak odzyskać dzięki AB UNWW – opłacenie ubezpieczenia za obecny okres, wniosek do banku a następnie do arbitra o zwrot kosztów ubezpieczenia za okres miniony, odczekanie do kolejnego okresu ubezpieczeniowego i następnie ponowny wniosek o zwrot UNWW za okres miniony….. Czy bank może w jakiś sposób przerwać tą spiralę w której musi co 3 lata zwracać pieniądze? Nikt nie napisał, co się działo dalej, gdy bank zwracał ubezpieczenie za okres miniony osobom mającym ubezpieczony okres obecny. Panie Piotrze, co Pan na to??

    Druga sprawa, czy u arbitra można odzyskać ubezpieczenie pomostowe za okres od wpisu w KW do czasu dostarczenia zaświadczenia do banku? Wzorując się na Pańskiej sprawie, która Pan opisał na swoim formu wysłałem wniosek do Arbitra, ale nie wiem, czy można tak też w tym przypadku postąpić.

    • piotrwk pisze:

      Nikt nie pisał o reakcjach banku, bo zapewne żadnych nie było. Tego typu spraw ludzi by nie ukrywali :-)
      Czy bank coś wymyśli to trudno powiedzieć. Nie wiadomo czy coś będą kombinować, bo zaraz ich rekomendacja KNFu uderzy w tej sprawie.

      Pomostowe można odzyskać i to nawet reklamacją w Millenecie. Ale tu chyba wiele zależy od tego na kogo w banku to trafi. W każdym razie droga powinna być taka reklamacja, arbiter, sąd. Albo z pominięciem arbitra.

  12. maciasos pisze:

    Witam,
    Jeszcze raz co do kosztów osoby, ktora teraz chce sie dolaczyc do pozwu (o ile jest to jeszcze mozliwe) Koszty do tej pory dla osób ktore zapisaly sie do grupy przed zlozeniem pozwu (16 czerwca) to bylo 500zl + 250zl (koszty) i po kolejne 500zl.
    Jak rozumiem dzis te koszty przedstawiaja sie nastepujaco 1000zl + 250zl (koszty) i po kolejny 1000zl
    Czy mam racje?
    Pozdr.

  13. piotrwk pisze:

    Wszystko jest opisane w umowie i w FAQ.
    A w skrócie:
    przez złożeniem: 250+250 i po zakończeniu (wygranym) pozwu 250zł;
    po złożeniu (czyli teraz): 500+250 i po zakończeniu (wygranym) pozwu 500zł;

  14. miszek pisze:

    Witam,
    Mam pewną wątpliwość dotyczącą możliwości przystąpienia do pozwu zbiorowego. Podpisałem z bankiem aneks, na podstawie którego spłacam kredyt w CHF. Czy to rzutuje na możliwość przystąpienia do pozwu? Jaki ma to ewentualnie wpływ na wysokość roszczeń?
    pozdrawiam

      • miszek pisze:

        Dziękuję za szybką odpowiedź. Mam jeszcze takie pytania:
        1. Przy okazji podpisywania aneksu dotyczącego spłaty kredytu w CHF dałem sobie wcisnąć zmianę par. 2 umowy. Chodzi o dodanie zapisu: „Kurs wymiany walut obcych, na podstawie którego przeliczane są na złote polskiego zobowiązania kredytobiorcy wyrażone w walucie obcej podawany jest w Tabeli Kursów Walut Obcych Banku itd…tekst pewnie znany, generalnie chodzi o doprecyzowanie kwestii spreadu i sposobu ustalania kursu…Czy to ma wpływ na możliwość przystąpienia do pozwu?
        2. Czy oprócz umowy o kredyt hipoteczny i aneksu dotyczącego spłaty w CHF konieczne jest również dostarczenie wniosku o skrócenie okresu karencji?
        pozdrawiam

  15. Asnyk pisze:

    Chyba coś przespałam. Co to znaczy „przeliczyć ile Bank jest mi winien z tyt. nadpłaconych odsetek i złożyć ten dok. w Banku”?

  16. maciasos pisze:

    Witam,
    Czy ktoś z szacownych forumowiczów złożył wniosek o zawezwanie do ugody Bank lub zamierza to uczynic? Jesli tak to jaki byl skutek/efekt

  17. mosad1 pisze:

    Witajcie,
    zastanawiam się nad dołączeniem do pozwu (jak rozumiem, jeszcze jest chwila). Jedyne co mnie wstrzymuje to zagwozdka natury moralnej i chętnie wysłuchałbym przemyśleń osób trzecich.

    W skrócie rozumiem, że koniec końców wychodzi na to, że z powodu faktu, że hipotetycznie bank mógł mnie „golić” na spreadzie (niech to nawet będzie 500 czy 1.000 czy nawet 10.000 PLN w okresie kredytowania) teraz mogę wykorzystać ten powód, żeby de facto wywrócić umowę kredytu do góry nogami na własną korzyść zyskując na tym grubo ponad 100.000 PLN (w moim przypadku). Przychodzi mi takie porównanie, złodziej kradnie mi 100 PLN, a sąd zezwala mi z tego powodu w majestacie prawa zabrać mu 100.000 PLN. Z jednej strony oczywiście nie podoba mi się fakt, że bank mógł mnie „naciągać” na kursie, ale pozew nie toczy się o wysokość tego naciągnięcia tylko stanowi de facto przyczynek / wybieg do załatwienia zgoła innej sprawy, o nieporównywalnie większym ciężarze finansowym.
    Zaciągając kredyt w walucie obcej miałem świadomość, że jest to gra, na której mogę tak zyskać, ale również stracić i świadomie podjąłem to ryzyko. Jeśli pozew zostanie wygrany, konsekwencje finansowe mojej nieudanej decyzji zostałyby przerzucone na barki banku, który nie jest przecież winny globalnym wahaniom walut. I niezależnie czy „podkręcając” spread kursu mógłby mnie naciągnąć na „parę złotych” to czy zwyczajnie jest fair i moralnie OK by to wykorzystać do przerzucenia na bank stratę w wysokości nieporównywalnie większej?
    (I nie bardzo trafiają do mnie w takim przypadku argumenty typu „bank i tak ma pieniądze to nie zbiednieje” bo to, że ktoś ma 10 samochodów nie oznacza, że mogę mu jeden zabrać, albo „banki to przecież złodzieje”… )

    Nie chcę tu wkładać kija w mrowisko bo w zasadzie bardzo chętnie przystąpiłbym do pozwu, bo stawka jest olbrzymia – dlatego chętnie rozważyłbym argumenty na obalenie moich „rozterek”, żeby z czystym sumieniem dołączyć. Po prostu po wstępnym „napaleniu się” na pozew, zacząłem się nad tym zastanawiać i naszły mnie takie dylematy, ale może mnie „oświecicie”:)
    Z pozdrowieniami
    Adam

    • tofrankie pisze:

      Panie Adamie,
      Jeszcze parę tygodni temu nie przypuszczałem nawet, że mógłbym pozywać bank w sprawie umowy kredytowej. A dziś jestem zdecydowany dołączyć do pozwu. Podobnie jak Pan, podpisałem tę umowę licząc się z pewnym ryzykiem. I też uważam, że „chcącemu nie dzieje się krzywda”. Nie domagam się jednak, aby ingerowało tu państwo, ani żeby nasze kredyty spłacali inni. To sprawa między nami a bankiem.
      Jest dość oczywistym, że w kredycie frankowym skusiliśmy się na niską stopę procentową. Różnica między oprocentowaniem kredytów złotowych a frankowych była i jest niebagatelna. Jednak problem tkwi w rosnącym kursie.
      Zostaliśmy schwytani w pułapkę, bo nawet gdybyśmy chcieli spłacić teraz kredyty, lub je przewalutować, to byłoby to zupełnie nieopłacalne.
      Najważniejszym dla mnie argumentem „za” jest fakt, że bank pożyczył nam PLN, a nie CHF. Jest to jasno napisane w umowie. Bank jest pośrednikiem, a zatem, aby nam pożyczyć PLN musiał je pożyczyć od innych klientów (lokaty), oraz na rynku międzybankowym. Bank płacił i płaci więc za pozyskanie tych środków wg stawek WIBOR, a od nas dostawał niższy procent, bo wg LIBOR CHF. Liczył na wzrost kursu, bo tylko wtedy opłacały się te kredyty. W okresie spadku kursów (2006-2008) przynosiły one chyba nawet straty. Udzielając kredytów indeksowanych, banki z premedytacją sprzedawały nam ryzyko kursowe, bo mogły wtedy inwestować w instrumenty finansowe w CHF zupełnie bez ryzyka.
      Obawiam się, że w przypadku ugody bank nie zgodzi się absolutnie na stosowanie stawki LIBOR CHF, bo niby dlaczego? Jeśli bank zostałby „zmuszony” do tego przez sąd, to byłby to wg mnie jedyny punkt moralnie wątpliwy.
      Musimy sobie zdawać sprawę, że ponowne przeliczenie odsetek wg WIBOR może być dla wielu nie tak korzystne, jak to sobie wyliczyli. Jednak przez przejście na PLN usuwamy bardzo wysokie w tej chwili ryzyko kursowe, a zyskujemy stabilne raty. I staje się też możliwa wcześniejsza częściowa, lub całkowita spłata (może dla wielu tylko teoretyczna, ale jednak).
      Proszę o Pana przemyślenia.
      Pozdrawiam,
      Tomasz

      • mosad1 pisze:

        Panie Tomaszu,
        dziękuję za wkład w rozmowę i Pana przemyślenia.

        Zaznaczył Pan, że głównym argumentem uzasadniającym przystąpienie do pozwu może być fakt, że bank pożyczył nam złotówki a nie franki. Wydaje mi się, że jednak odwrotnie:) choć chyba wiem, co ma Pan na myśli.
        Kredyt był wypłacony wprawdzie w złotówkach, niemniej jednak jego kwota jako taka określona była/jest we frankach i franki spłacamy.
        Z mojego rozeznania wynika, że franki, które bank nam pożyczył nie pochodzą co do zasady np. ze złotówkowych depozytów od polskich depozytariuszy, ale z pożyczek, jakie bank sam zaciąga na rynku międzybankowym i te pozyczki są denominowane również we frankach właśnie. Zatem jak bank pożyczył nam 100 franków to musi spłacić innemu bankowi również 100 franków, stąd te 100 franków musi pobrać od nas, a że obecnie kurs jest jaki jest to płacimy więcej…
        Tak czy siak, zatem sam fakt wzrostu kursu nie jest dla banku podstawą do generowania zysków (z tego co się orientuje wzrost kursu franka działa de facto koniec końców negatywnie zarówno dla portfela banku, jak i naszego.)
        Tym samym, argument przytoczony w Pańskiej wypowiedzi, wprawdzie b. interesujący, nie jest (w moim odczuciu oczywiście) do końca wystarczający by w pełni uzasadnić przystąpienie do pozwu.
        Natomiast ostatnio rozmawiając z kolegą bankowcem, oraz pytając o opinię inne osoby, usłyszałem m.in. ekwilibrystyczny dość termin „ryzyko prawne”. Brzmi to dość mgliście, ale generalnie chodzi o to, że bank prowadząc tak poważaną działalność, będąc profesjonalistą, podpisując szalone ilości umów powinien a) być przygotowany wzorowo do sztuki ich pisania (a tu UOKiK podważa konkretny zapis…) i/lub b) może mieć niejako „wliczone” w koszty, że co jakiś czas zwyczajnie w tej masie powinie mu się noga i naturalnym jest, że co jakiś czas będzie zmuszony do wypłaty kar, odszkodowań, pozwów etc więc wlicza te koszty z góry i jest na to przygotowany – ot biznesowy wydatek.

        W pewnym stopniu te argumenty do mnie trafiają, ale nadal nie w pełni. Bo koniec końców, na jakiej podstawie, nawet jeśli bank chciałby uszczuplić moje zasoby o przysłowiowe kilka zł (spread podważony przez UOKiK ), mogę to wykorzystać by nie oddać mu 100.000 zł, które się należą w wyniku globalnych wahnięć kursu, na czego rzyyko świadomie się zgodziłem…

        Jeszcze raz dziękuję za głos. Każda wymiana myśli rzuca wiele nowego światła…
        Pozdrawiam
        Adam

        • piotrwk pisze:

          Delikatnie mówiąc bank franki miał. Przez 7 godzin i tym ubezpieczał Pana czy mój kredyt.

          Cytując rozmowę z Janem Krzysztofem Bieleckim:
          Żeby udzielać kredytów, muszę gotówkę zdobyć. Jeżeli udzielam kredytów w złotych, to muszę zdobyć złote. Na polskim rynku zdobywam je między innymi w ten sposób, że pana proszę, aby był tak uprzejmy i założył u mnie konto, wpłacił depozyt.
          Staram się mieć względną równowagę między tym, ile złotych zebrałem od klientów, i tym, ilu udzieliłem kredytów, między lewą stroną i prawą. Jak w chodzeniu. To jest podstawa myślenia finansowego, bo istotą bankowości jest ograniczanie ryzyka.
          Zarabianie.
          – Nie. Ostrożność. Jeśli natomiast udzielam kredytów we frankach, to nie mam tej drugiej nogi, bo nie mogę przecież poprosić Polaków, żeby mi wpłacili franki szwajcarskie jako depozyty. Więc żeby komuś te franki wypłacić w formie kredytu, a potem jeszcze mieć względną równowagę w bilansie, muszę zdobyć franki na rynku. Kupić. I to jak najtaniej.
          Doszło do tego, że banki kupowały franki na jeden dzień.
          Słucham?
          – Kupuje się o ósmej rano, a po piętnastej sprzedaje. I już w nocy franków się nie ma. Po prostu.
          Brzmi idiotycznie.
          – Ale księgowo się zamyka. Kredyt udzielony na 30 lat jest zabezpieczony jednodniowym zabiegiem, w gruncie rzeczy trikiem. Codziennie dług jest rolowany. Krocząco.
          No i?
          – Dopóki złoty się umacniał i można było łatwo kupować franki od banków zagranicznych, wszystko działało. Ale kiedy kurs się silnie odwrócił, to bilans przestał się zgadzać.

          Pełny wywiad: Jak kusi kasa. Spowiedź liberała

          • mosad1 pisze:

            Dziękuję Panie Piotrze,

            nie do końca jednak rozumiem, jaki argument z tego wypływa?

            ps. Bank udzielając kredytu we frankach działa w pewnym stopniu jako a’la pośrednik i ryzyko kursu bierze na siebie de facto kredytobiorca (bank kupuje franki i za 7 godzin je nam sprzedaje w formie kredytu) i chyba nie powinniśmy oczekiwać, że udzielając kredytu, bank zaciągnie jednocześnie kolejną pożyczkę na rynku międzybankowym, którą będzie trzymał na swoim koncie 30 lat (i koszty której będzie ponosił) tylko dlatego, że kredytobiorca, który świadomie zaakceptował ryzyko wahnięć kursu, negatywnym rozwojem sytuacji. Ale może nie do końca zrozumiałem przesłanie Pańskiego wpisu?

            Z pozdrowieniami
            Adam

          • piotrwk pisze:

            Ja odpowiadałem tylko na Pana stwierdzenie, że bank miał franki na które udzielał kredytu.
            JKB potwierdza, że miał, ale tylko przez 7 godzin. Nie przez 30 lat.
            Taki trik księgowy pozwolił bankowi przerzucić wszelkie koszty zmian kursu na kredytobiorców.
            Dla banku zostaje czysty zysk ze spreadów i podwyższenia wysokości kredytu.

        • tofrankie pisze:

          W umowie jest podana kwota w PLN. Na nasze rachunki przelano PLN. Spłacać też musieliśmy PLN (od jakiegoś czasu można CHF, ale zwracam uwagę, że pierwotna umowa tego nie dopuszcza). Czy ktoś widział w ogóle te franki? Odpowiedź jest prosta: nikt. Bo ich nigdy nie było. A może były przez te 7 godzin (skoro tak mówi JKB, to pewnie tak było). Kredyt jest tylko „indeksowany” do CHF, czyli jest „prawie walutowy”. A „prawie” robi dużą różnicę. Może z Pana punktu widzenia nie, ale z punktu widzenia banku – tak.
          No, i wciąż uważam, że bank nie zgodzi się na straty i będzie ugoda. I nie będzie stopy 0,01%.

  18. amigoos pisze:

    Obawiam się, że te wszystkie pozwy to o kant można sobie wsadzić, a zarobią na tym tylko kancelarie. System jest skonstruowany, że jesteśmy mówiąc dosadnie w dupie. Jedynie jakaś zawierucha może cokolwiek zmienić. Na chwilę obecną już nie można iść nawet do prezesa sądu na skargę, możesz sobie tylko porozmawiać z komputerem lub napisać skargę. Jedynie co możemy chyba zrobić to założyć inicjatywę ustawodawczą lub sami założyć partię polityczną inaczej nic nie wskóramy. 700000 kredytobiorców to poważna siła pomnożyć to razy dwa lub trzy bo i znajomych to można namieszać w sejmie. Pytanie kto jest za ? Do przyszłego roku dalibyśmy radę. Pozdrawiam. Na marginesie ja sprawę o UNWW przegrałem a sąd ….. szczegóły kiedy indziej.

    • piotrwk pisze:

      Oczywiście może Pan zorganizować pikietę, spalić sobie na niej coś czy zwracać się do naszych Światłych Parlamentarzystów o pomoc. To wolny kraj.
      Ja i parę tysięcy innych osób uważamy, że wystarczy się posłużyć obowiązującym prawem, zrobić to w sądzie i za pośrednictwem renomowanej Kancelarii. Oraz ze wsparciem Rzecznika.

      Jeśli przegrał Pan w sądzie sprawę o UNWW, to niestety prawdopodobnie to wina słabego pozwu/słabego prawnika/nieprzygotowania się.
      Pozwy o UNWW są wygrywane bez większych problemów. Jedynym problemem mogą być późniejsze układy z bankiem.
      Proszę pamiętać, że Sąd rozpatruje TYLKO I WYŁĄCZNIE to co zostało wpisane w pozew i w nim dowiedzione.

  19. amigoos pisze:

    Tak się składa, że ten prawnik wygrał juz podobne sprawy, na które Pan i inni sie powołujecie, z tym, że sądy są „niezwisłe” i to co zostało dowiedzione w innym sądzie wcale ich nie wiąże, chyba, że jest to Sn lub TK, ale to chyba Pan wie. Po prostu sąd uznał, że klauzula nie jest klauzulą abuzywną i tyle w temacie. Czekam na uzasadnienie II instancji, to szerzej to omówię. Pozdrawiam i jestem z Wami.

  20. seb33 pisze:

    Panie Adamie,
    tak jest to fair i moralne ze wkreceni w kredyty hipoteczne i mechanizmy z nimi powiazane np.unww ludzie uchca dochodzic swoich praw. Nam sam kredyt przedstawiony byl zupelnie inaczej niz wyszlo teraz. Kredyt we frankach dostalismy ktory okazal sie po pewnym czasie drozszy niz zlotowkowy w tym samym banku na ktory wowczas nie bylo nas stac… i co mija kilkanascie miesiecy i okazuje sie ze jestesmy w czarnej… akwota ktora chcielismy splacic rok pozniej czyli 80 tys aby nie oplacac ubezpieczenia unww to teraz jakies ponad 200 tys. Ktos nas ostrzegal ze moze byc takie bagno? I teraz nie dosc ze placimy wiecej niz warte to mieszkanie to jeszcze smieja sie z nas i lupia co 3 lata ubezpieczeniem regularnie splacanego kredytu..Wez pan se idz ze swoja moralnoscia .. chyba z banku millennium badania przeprowadzacie podbuzenia spolecznego :)

    • mosad1 pisze:

      Jestem kredytobiorcą, jak Pan (i cieszę się, że sprawa moralności jest dla mnie istotna).
      O zwrot UNWW już wystąpiłem (i jestem mam nadzieję na końcówce), bo tu akurat nie mam większych wątpliwości, że wartość faktycznej składki ubezpieczeniowej w pobieranej przez bank kwocie jest zaniżona w sposób nieuzasadniony i większość kwoty może stanowić prowizja banku.
      Tło pozwu jest jednak dla mnie mniej jednoznaczne, biorąc kredyt we frankach musieliśmy się liczyć z ryzykiem. Nie wiem jak bardzo bank Pana informował o zagrożeniu czy może nie informował w ogóle, ale to chyba w miarę naturalne, że to co niesie potencjał większego zysku niesie i odpowiednio większe ryzyko. Ale dziękuję za otwierający głos w dyskusji. Mam nadzieję, że nie ostatni:)
      Adam

  21. Megi pisze:

    Witam,
    czy mogę prosić o wyjaśnienie co znaczy dopisek pod informacjami „Pozew zbiorowy” – „(…) aktualnie Bank Millennium pozywa 2900 osób. O co BM pozywa osoby będące uczestnikami pozwu?

  22. Megi pisze:

    Absolutnie żadne czepiarstwo. Proszę tego tak nie odbierać. Po prostu serce mi zamarło, że BM teraz o coś nas będzie pozywał. Reakcje banku trudne do przewidzenia, więc dlatego moje pytanie.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz